Geoblog.pl    awe    Podróże    Wschodem na Zachod    Death Road
Zwiń mapę
2009
17
cze

Death Road

 
Boliwia
Boliwia, La Paz
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 45511 km
 
Pamietacie jak w poprzednim wpisie wspominalismy o drodze smierci. Otoz kazda agencja w La Paz oferuje zjazd rowerowy owa trasa. Nie trzeba bylo nas dlugo namawiac, aby sprobowac... tzn jednego z nas (A), dlaczego Ewa nie jechala wyjasnimy w nastepnym wpisie.
Krotki rys historyczny: Droga smierci zyskala sobie takie miano dzieki osobowkom, ciezarowkom i autobusom wpadajacym w okoliczne przepasci, zabierajacym ze soba 100-200 osob rocznie. Zjazdy rowerowe organizowane sa w tym meijscu od 15 lat (siedem wypadkow smiertelnych), przy czym od 2 lat droga zamknieta jest dla ruchu publicznego. Mimo to ostatni skok w przepasc mial miejsce miesiac temu...Moja teoria jest taka, ze przy normalnym ruchu kazdy zakret bralo sie ostrozniej, spodziewajac sie nadjezdzajacego z naprzeciwka wozu. Teraz, swiadomosc calkowicie pustej drogi zwieksza pewnosc siebie.
Wyprawe zaczynamy od bulki z dzemem, co boliwijczycy dumnie nazywaja sniadaniem. Pozniej wspinamy sie na przelecz- 4700mnpm. Pizga. Tam dostajemy rowery, spodnie, kurtke, rekawiczki i kask na wszelki wypadek, choc lepszym rozwiazaniem bylby spadochron. Pierwsze 40km to zjazd po asfalcie, ale szeroki laciek nei pozwala na rozwijanie wiekszych szybkosci. Pozniej pakuja nas zas do busika, bo jest po plaskim to w trosce o nasze zdrowie. No i wysadzaja na poczatku death road...
Droga w calosci szutrowa, z mnostwem kamieni, szerokosci od 3-6m. Sposoby na przejechanie sa dwa: albo cisniesz caly czas na hamulcu, jestes bezpieczny i poziom adrenaliny jak przy szachach, albo starasz sie gonic przewodnika... Widac, ze koles ma obcykany kazdy zakret i z latwoscia uklada sylwetke zjazdowa. Mi wystarczyly 2 uslizgi tylnego kola (moment hamowania) by zwyczajnei zwolnic. Dodam, ze hamuje sie tylko przed prawymi zakretami:) Zjazd konczy sie w Yolosie po 68km na wysokosci 1300mnpm- upalnie. Pozniej pozostaje tylko kapiel w basenie w jakims hostelu (no kazdy chce zarobic na rowerzystach) i powrot do zimnego La Paz.

Ceny calodniowego tour to 280-450 w zaleznosci od roweru (takie tam czy hamulce mechaniczne czy hydrauliczne, czy amory full itp.) Mozna tez isc do biura dzien wczesniej tuz przed zamknieciem by jechac za 250:) Aha no i polecam FreeBikes-fajne koszulki i pamiatkowe cd z fotkami

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (9)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
frania
frania - 2009-06-17 07:40
ŁAŁ!! :D
 
zbysm
zbysm - 2009-06-17 09:23
no można się troche bać :)
 
Witold
Witold - 2009-06-17 13:58
Andrzej pokazałeś pewnie wszystkim jak sie jeździ po górach ! Z góry 100 km/h a pod górę na ostatniej przerzutce :)
 
 
zwiedzili 11% świata (22 państwa)
Zasoby: 142 wpisy142 494 komentarze494 2164 zdjęcia2164 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
16.12.2012 - 27.06.2013
 
 
18.05.2012 - 03.06.2012
 
 
29.09.2008 - 06.08.2009